03.06.2002r.
Pierwsze promienie słońca i śpiew ptaków oznajmiały wszystkim laykom początek nowego dnia. Amaya jeszcze leniwie przewracając sie z boku na bok nie dopuszczała do siebie wiadomości ze musi wstać, tym bardziej ze to był jej dzień wolny. Otuliła sie swoja cieka i lekko zniszczona kołdrą i próbowała zasnąć. Kiedy nagle usłyszała niepokojące dźwięki . Od razu wstała i pobiegła zobaczyć co sie dzieje w kuchni. Kiedy tylko stanęła w drzwiach zobaczyła Amano który z gracja hipopotama poruszał sie po pomieszczeniu. Zrzucał przy tym rożne rzeczy i przesuwał krzesła.
-Czego tu szukasz?
-J-ja chciałem tylko herbatę.-lekko przestraszony Amano spojrzał na Amay'e.
Amaya podeszła do szafki, sięgnęła dwa kubki po czym otworzyła lodówkę i wyciagnela mleko. Nalala do kubkow i podala jeden z nich Amano.
-Prosilem o Herbate.
-Nie mam Herbaty. Masz mleko.
Chłopak chwycił kubek tak żeby nie dotknąć reki Amay'i. Usiadł na parapecie i spoglądał sie na jakiś punkt za oknem. Amaya także wzięła kubek i usiadła na krześle. Nastała cisza.
-A wiec wytłumaczysz mi to wszystko?
Amano spojrzał sie na Amaye która właśnie zamaczała swoje wargi w zimnym mleku.
-Co tu dużo opowiadać. Juz od urodzenia nie pasowałem do aniołów. Widzisz te moje kruczo czarne włosy? Jako jedyny takie miałem. Potem jak trochę podrosłem zacząłem łamać zasady. Kłamałem, kradlem, piłem, itp.
-O widzę ze byleś niezłym kryminalista.
-Dla ciebie to niby nic, ale dla aniołów to jak kogoś zabicie.
-A właśnie, czemu kłamałeś ze jesteś synem boga zabłąkanych dusz?
-A przyjęła byś anioła do domu?
-Eeeee.
-Zresztą nie odpowiadaj dobrze wiem jaka jest twoja odpowiedz.
-To co zamierzasz teraz zrobić?
-E w sumie to nie mam pojęcia. Nie mam zamiaru chować sie do końca życia. W sumie to nie chce już byc aniołem ale nic raczej z tym nie zrobię.
-Jak to nie. Przecież jakiś bóg może cie adoptować. Ooo na przykład mój ojczulek. To tez ułatwi nam mieszkanie razem bo jak cie dotknę to cie nie zabije.
-A kto powiedział ze będę z tobą mieszkać w nieskończoność.?
-No tak kto by chciał mieszkać z takim potworem.
Nastała nie zręczna cisza. Amaya wypiła do końca swoje mleko i poszła do łózka. Trzask zamykających sie drzwi rozprzestrzeniał się po całym domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz