czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 5

02.06.2002 r

Ostatnie nazwisko z listy już skreślone. Amaya z satysfakcja mogla wrócić do domu. W tym miesiącu skończyła o wiele wcześniej swoja prace. Pierwszy raz nie trotuarowa swoich ofiar lecz szybko pozbawiała ich życia co było u niej zadkościa. Kiedy tylko przekroczyła próg swojego domu rozebrała się zrzucając gdzie popadnie swoje ubrania. Po czym od razu udała się pod prysznic. Odkręciła  kran  i po chwili poczuła zimny strumień wody na swoim ciele. Woda skutecznie zmywała krew mieszając się z nią. Już po chwili Amaya  wzięła ręcznik i owinęła się nim. Z włosów spływały krople wody prosto na podłogę, a jeszcze mokre stopy zostawiały ślad. Przez okna wpadały promienie słońca które było rzadkim gościem w domu Amay'i lecz zarówno jedynym tak częstym.
 Odkąd Amaya zaczęła zabijać wszyscy się jej zaczęli bać. Chociaż nie była jedynym dzieckiem boga śmierci to jedynym tak brutalnym. Nie mogla się nigdzie odnaleźć a nawet nie próbowała. Tak na prawdę nigdy nie przeszkadzało jej ze jest sama. Moze dlatego ze nigdy nie zaznała miłości ani nigdy nie kochała. Chociaż w głębi serca tak bardzo tego pragnęła.
Kiedy siedziała na łózko rozmyślając o swoim życiu usłyszała pukanie do drzwi. Wstała nie chętnie żeby otworzyć drzwi. U progu zobaczyła Amano który miał walizkę w reku .Kiedy spojrzał na Amay'e w samym  ręczniku, na jego twarzy malowało się zdziwienie i zażenowanie.
-O co chodzi. Jeżeli chcesz mi cos sprzedać to przykro mi ale niczego nie kupie.
-W ogóle nie masz wstydu. Jak możesz tak otwierać komuś drzwi. -Amano próbował zamaskować jego rumieńce na twarzy. Jednak bez skutku.
-Przed chwila sie kąpałam. A po za tym nigdy nie mam gości.
- No tak przecież, kto by chciał do ciebie przychodzić. Ale ja nie mam wyboru. Jesteś jedyna osoba którą znam.
-A wiec moze łaskawie powiesz mi co tu robisz?
- Musze z tobą zamieszkać.
- Cooo.?? Dlaczego? I kto w ogóle ci pozwolił?
- Tez nie jestem z tego zadowolony przecież w każdej chwili możesz mnie zabić. Ale nie mam wyboru. Szukają mnie. Złamałem kilka praw które dzieci boga powinny przestrzegać.
- Ej że. Jesteś dzieckiem boga? Tym bardziej nie możesz przebywać tu ze mną. Jesteś naprawdę głupi.
-Słuchaj wiem ze  Laykry podziemne, naziemne i nadziemne nie żyją ze sobą w zgodzie ale ja naprawdę nie mam  wyboru.
- Jeżeli nie zabije cie przez przypadek to na pewno zrobię to celowo. Wchodź. -wskazała palcem przedpokój.
Amano nie rozmyślając dłużej bez wahania wszedł do środka. Rozejrzał sie po pomieszczeniu i chociaż już kiedyś tu był to miał ciarki na ciele. Nie był przyzwyczajony do widoku tylu krwi w pomieszczeniu. Odwrócił sie w stronę Amay'i.
-No to gdzie mam spać?


1 komentarz: