27.04.1995
Biała ściana w plamach krwi odbijała pomarańczowe promienie słońca które przedostawały się przez szczeliny pomiędzy zasłonami. Mały pokój w którym była tylko ona i jej ofiary. Cała była splamiona krwią. Kochała te uczucie kiedy mogła patrzeć na swoje ofiary jak do ostatniej chwili swojego życia się miotały i błagały o litość. Podeszła do kobiety która leżała skulona, Amaya usiadła na podłodze po czym delikatnym ruchem starła krople z polika kobiety. Zamknęła oczy i nie było już dla niej ratunku. Jej ciało stało się bez władne. Amaya zasmakowała krwi która była na jej dłoniach.
-Mniam- oblizała wargi.
Za pleców Amay'i było słychać kroki.
-Ktoś tam jest?- usłyszała głośne pytanie. Drzwi się uchyliły, a za nich wychylił się mały chłopiec.-Mamo? Tato?.- zapytał jeszcze raz chłopiec.Nie pewnym krokiem wszedł do pokoju gdzie zobaczył krew i ciała rodziców.- Ma-Mamo!? - podszedł do ciała kobiety z łzami w oczach. Obią martwe ciało jak najmocniej umiał. Amaya korzystając z okazji wymknęła się przez okno. Nie interesował ją chłopiec ani co się z nim stanie. Chciała jak najszybciej o tym zapomnieć. Chciała wrócić już do domu wykąpać się i uzupełnić swój dziennik zabitych. Chciała zapomnieć o chłopcu z tamtego domu.
To jest za krótkie!! Ale boskie *-*.. mimo to za krótkie!! Ale jest kreeeew *o*.... dawaj dłużej! XD mnie to nie wystarcza XD przez Cb nie będę mogła w nocy spać :* czekam na nast. rozdział ;*
OdpowiedzUsuń