19.05.2002r.
Dźwięk gotującej się wody rozprzestrzeniał się po całym domu. Co jakiś czas woda wylewała się z czajnika.
-Woda się za gotowała - powiedział Amano który siedziała na wprost kuchenki.
Amaya spojrzała na niego tak jakby chciała powiedzieć ''nie jestem ślepa'' i wyłączyła gotującą się od jakiegoś czasu wodę zalała nią dwa kubki które stały na stole. Podała Amano herbatę i sama usiadła na krześle blisko niego.
-No to mów, co chcesz wiedzieć o tamtym dniu? -spytała chwytając kubek.
- Co chce wiedzieć?- powtórzył - Che wiedzieć dlaczego mnie nie zabiłaś.
-No bo wiesz.... nie zabijam dzieci, tym bardziej jak siedzą przy moich ofiarach i żałośnie krzyczą tak jak by mieli ich zaraz obudzić.- spojrzała na niego i wzięła łyk herbaty. Nadal nie wierzyła że ten sam dzieciak co sprzed kilku laty, siedzi teraz z nią w jej domu.
- A myślisz że jak miało się zachować 10 letnie dziecko.
- Ja też miałam wtedy dziesięć lat, a już zabijałam. Takie życie layków, nic na to nie poradzisz. A tak pro po to jakim jesteś laykiem?
- Ja jestem synem boga zabłąkanych dusz.- wymruczał.
- Ej, czyli widziałeś swoich rodziców po śmierci?
- Powiedziałem ''zabłąkanych''. Widzę tylko takie dusze które coś trzyma na ziemi.
- Czyli twoich rodziców nic nie trzymało na ziemi?- powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Zamknij się.- krzykną.
- Dobra , dobra.- Tylko się spytałam.- spuściła wzrok
- A twoi starzy, gdzie są. I w ogóle jak mogą ci na coś takiego pozwalać? - spytał zdenerwowany
- Nie żyją od kilu lat.
- Jak umarli?
- Zabiłam ich. Ojciec bił moją matkę. Jakoś to znosiła , ale było jeszcze gorzej. Mama zdradziła tatę. Jak się o tym dowiedział to w domu wybuchła awantura. Mój ojciec zgwałcił moja matkę, a potem pobił. Nie mogłam wybaczyć matce jej zdradę, a ojcu że tak traktował mamę. Więc ich zabiłam. Nie potrzebuje ich. Jak widzisz mieszkam sama i niczego mi nie brakuje.- Amaya spojrzała na przerażoną minę Amano.- Nie bój się, tak długo jak nie dostane listy do zabicia na której będziesz nie zabije cię. Tylko ty też uważaj i nie dotykaj mnie.
- Jak to ''nie dotykaj mnie''.?- patrzył na Amay'e tak jakby zobaczył jakiegoś potwora.
- No normalnie. Bo widzisz, mam to do siebie że zabijam dotykiem.- radośnie powiedziała.